Wykorzystując przymusowy postój w Gran Tarajal na Fuerteventurze spowodowany
"małym sztormem", mogę w końcu uzupełnić zaległości w pisaniu.
Wprawdzie do chwili powrotu do kraju pozostało jeszcze kilka miesięcy,
ale powoli zaczynamy żegnać się z poszczególnymi wyspami archipelagu
kanaryjskiego.
Najwyższy czas podsumować od strony żeglarskiej mój pobyt na Kanarach.
Siedem wysp stanowi bardzo zróżnicowany - zarówno krajobrazowo jak
i żeglarsko - obszar. Dobre położenie geograficzne (od wybrzeży zachodniego
Maroka niecałe 50 Mm, od Madery ok. 300 Mm) pozwala dotrzeć tu prawie
każdemu "średnio" przygotowanemu żeglarzowi. Niech Was nie
zmyli słowo "średnio". Dla mnie to już żeglarz z dużymi
umiejętnościami.
Wyspy Kanaryjskie leżą w strefie występowania wiatrów głównie z kierunków
N i NE, o średniej sile. Jednak należy uważać na miejsca, gdzie wiatry
dostają gwałtownego przyspieszenia, a czasami również zmieniają kierunek.
Często obserwowaliśmy, że przy zapowiadanym wietrze 15 węzłów następował
wzrost siły wiatru do 38-42 węzłów, aby w nocy zelżeć do 1-2 stopni
w skali Beauforta. Oczywiście fala zostaje (obejrzyj zdjęcia!) i wtedy
zaczyna się "zabawa". Efekt tzw. dyszy występuje głównie
pomiędzy Teneryfą i Gran Canarią, Gran Canarią i Fuerteventurą oraz
Teneryfą i Gomerą. Największy sztorm (na wodzie) przeżyliśmy przy
północnym brzegu Teneryfy. Również na Fuerteventurze, przy zapowiadanych
słabych wiatrach, możemy spodziewać się silnych szkwałów, trwających
nawet po pół godziny, z kierunków od N do E. Żeglując wielokrotnie
z północy na południe Gran Canarii, powtarzała się ta sama sytuacja.
Wypływaliśmy rano z Las Palmas baksztagiem, przy wietrze 5 do 6 B.
Na wysokości Playa de Ingles wchodziliśmy w strefę zmiennych, bardzo
słabych wiatrów. W ten sposób pierwsze dwadzieścia parę mil pokonywało
się w rekordowym czasie, a ostatnie kilka często pokonywaliśmy do
wieczora. Całe południowe wybrzeże od Maspalomas do Puerto Mogan,
to właśnie strefa słabych wiatrów. Żegluga zachodnią stroną wyspy,
przy wysokim klifowym brzegu, to znowu wejście w strefę silnych wiatrów.
Na początku z kierunków północnych, potem wraz z odchodzeniem linii
brzegowej na NE, również wiatr zmienia swój kierunek odchodząc w prawo.
Taka sama zależność występuje na Gomerze. Teneryfa, która z obu stron
jest narażona na działanie dyszowe wiatru, pozostała w naszej pamięci
jako bardzo sztormowa wyspa. Jedynie część południowo-zachodnia wyspy,
gdzie są umiejscowione największe i najbardziej znane hotele i plaże,
wraz z pięknym klifem Los Gigantos, daje krótkie wytchnienie od silnych
wiatrów i fali. Dodatkowo daje się odczuć zimny wiatr schodzący z
widocznego z każdej strony wyspy wulkanu Pico de Teide. Wiatr ten
również osiąga znaczne prędkości. Jest to wynikiem dużej różnicy temperatur
pomiędzy warstwą powietrza nad oceanem, a powietrza schodzącego z
wysokości trzech i pół tysiąca metrów z ośnieżonego szczytu. Gdybym
jeszcze raz zdecydował się wybrać na wyprawę żeglarską po tych wyspach,
to zacząłbym od Lanzarotte i posuwałbym się na zachód i południowy
zachód przez Fuerteventurę, Gran Canarię, Teneryfę, La Gomerę, Hierro
i La Palmę. Na pewno wybrałbym na każdej z nich kilka strategicznych
portów, gdzie dopłynąłbym jachtem, natomiast same wyspy zwiedzałbym
wynajętym samochodem lub pieszo, nie narażając jachtu na awarie, a
siebie na zmęczenie. Średni koszt dobowy wynajęcia samochodu to ok.
35 euro. Przejechanie Gran Canarii w jedną stronę autobusem to koszt
ok. 6 euro, powrót drugie tyle. Dla czterech osób jest to 48 euro.
Wynajęcie auta jest więc tańsze, a efekt wycieczki dużo większy niż
jazda autobusem. Podsumowując mogę powiedzieć, że największym atutem
archipelagu są temperatury - powyżej 20oC oraz krajobrazy we wnętrzach
wysp. Oczywiście dotyczy to okresu zimowego. Jak jest latem, może
kiedyś sprawdzę. CD...