Z podróży. Wyspy Kanaryjskie, cz. IX
 


Wykorzystując przymusowy postój w Gran Tarajal na Fuerteventurze spowodowany "małym sztormem", mogę w końcu uzupełnić zaległości w pisaniu. Wprawdzie do chwili powrotu do kraju pozostało jeszcze kilka miesięcy, ale powoli zaczynamy żegnać się z poszczególnymi wyspami archipelagu kanaryjskiego.
Najwyższy czas podsumować od strony żeglarskiej mój pobyt na Kanarach. Siedem wysp stanowi bardzo zróżnicowany - zarówno krajobrazowo jak i żeglarsko - obszar. Dobre położenie geograficzne (od wybrzeży zachodniego Maroka niecałe 50 Mm, od Madery ok. 300 Mm) pozwala dotrzeć tu prawie każdemu "średnio" przygotowanemu żeglarzowi. Niech Was nie zmyli słowo "średnio". Dla mnie to już żeglarz z dużymi umiejętnościami.
Wyspy Kanaryjskie leżą w strefie występowania wiatrów głównie z kierunków N i NE, o średniej sile. Jednak należy uważać na miejsca, gdzie wiatry dostają gwałtownego przyspieszenia, a czasami również zmieniają kierunek. Często obserwowaliśmy, że przy zapowiadanym wietrze 15 węzłów następował wzrost siły wiatru do 38-42 węzłów, aby w nocy zelżeć do 1-2 stopni w skali Beauforta. Oczywiście fala zostaje (obejrzyj zdjęcia!) i wtedy zaczyna się "zabawa". Efekt tzw. dyszy występuje głównie pomiędzy Teneryfą i Gran Canarią, Gran Canarią i Fuerteventurą oraz Teneryfą i Gomerą. Największy sztorm (na wodzie) przeżyliśmy przy północnym brzegu Teneryfy. Również na Fuerteventurze, przy zapowiadanych słabych wiatrach, możemy spodziewać się silnych szkwałów, trwających nawet po pół godziny, z kierunków od N do E. Żeglując wielokrotnie z północy na południe Gran Canarii, powtarzała się ta sama sytuacja. Wypływaliśmy rano z Las Palmas baksztagiem, przy wietrze 5 do 6 B. Na wysokości Playa de Ingles wchodziliśmy w strefę zmiennych, bardzo słabych wiatrów. W ten sposób pierwsze dwadzieścia parę mil pokonywało się w rekordowym czasie, a ostatnie kilka często pokonywaliśmy do wieczora. Całe południowe wybrzeże od Maspalomas do Puerto Mogan, to właśnie strefa słabych wiatrów. Żegluga zachodnią stroną wyspy, przy wysokim klifowym brzegu, to znowu wejście w strefę silnych wiatrów. Na początku z kierunków północnych, potem wraz z odchodzeniem linii brzegowej na NE, również wiatr zmienia swój kierunek odchodząc w prawo. Taka sama zależność występuje na Gomerze. Teneryfa, która z obu stron jest narażona na działanie dyszowe wiatru, pozostała w naszej pamięci jako bardzo sztormowa wyspa. Jedynie część południowo-zachodnia wyspy, gdzie są umiejscowione największe i najbardziej znane hotele i plaże, wraz z pięknym klifem Los Gigantos, daje krótkie wytchnienie od silnych wiatrów i fali. Dodatkowo daje się odczuć zimny wiatr schodzący z widocznego z każdej strony wyspy wulkanu Pico de Teide. Wiatr ten również osiąga znaczne prędkości. Jest to wynikiem dużej różnicy temperatur pomiędzy warstwą powietrza nad oceanem, a powietrza schodzącego z wysokości trzech i pół tysiąca metrów z ośnieżonego szczytu. Gdybym jeszcze raz zdecydował się wybrać na wyprawę żeglarską po tych wyspach, to zacząłbym od Lanzarotte i posuwałbym się na zachód i południowy zachód przez Fuerteventurę, Gran Canarię, Teneryfę, La Gomerę, Hierro i La Palmę. Na pewno wybrałbym na każdej z nich kilka strategicznych portów, gdzie dopłynąłbym jachtem, natomiast same wyspy zwiedzałbym wynajętym samochodem lub pieszo, nie narażając jachtu na awarie, a siebie na zmęczenie. Średni koszt dobowy wynajęcia samochodu to ok. 35 euro. Przejechanie Gran Canarii w jedną stronę autobusem to koszt ok. 6 euro, powrót drugie tyle. Dla czterech osób jest to 48 euro. Wynajęcie auta jest więc tańsze, a efekt wycieczki dużo większy niż jazda autobusem. Podsumowując mogę powiedzieć, że największym atutem archipelagu są temperatury - powyżej 20oC oraz krajobrazy we wnętrzach wysp. Oczywiście dotyczy to okresu zimowego. Jak jest latem, może kiedyś sprawdzę. CD...

© Andrzej Wojciechowski, tel. 696 110005