|
WSZYSTKO JEST MOŻLIWE - TRZEBA TYLKO CHCIEĆ!!!
Był rok
1999. W rosnącej wówczas komercjalizacji życia codziennego nasza ukochana
dyscyplina - ŻEGLARSTWO - stała się coraz trudniej dostępna dla większego
grona młodych żeglarzy.
Gdy zaczynałem żeglować jako harcerz w Harcerskim Ośrodku Morskim w
Szczecinie, mieliśmy szerokie poparcie - również finansowe - wielu organizacji
i firm państwowych. Pamiętam te czasy i ze smutkiem patrzyłem na młodych
ludzi, którzy, aby popłynąć w rejs po Zalewie Szczecińskim, musieli
nadszarpnąć budżet swoich rodziców, a cóż dopiero mówić o rejsach morskich.
I właśnie w 1999 r. spotkałem swojego kolegę Wiktora Głowackiego, z
którym w latach 80-tych działaliśmy razem w TKKF-ie prowadząc zajęcia
z młodzieżą w sekcji judo. Okazało się, że Wiktor jest aktualnie prezesem
ogniska "ORKAN" i dalej rozwija swoją pasję. Z naszej krótkiej
rozmowy wynikało, że pomimo braku zewnętrznych środków finansowych można
działać i robić to, co się lubi. Padła propozycja, abym zajął się stworzeniem
sekcji żeglarskiej i działał w ramach Ogniska. Decyzja zapadła.
Do sezonu zostały dwa miesiące. Szybkie rozeznanie w kosztach czarteru
jachtu...
I znów okazało się, że Szczecin to jedno z najdroższych miast Europy.
Dalsza penetracja rynku - tym razem Trójmiasto - pozwoliła znaleźć jacht
za połowę stawki szczecińskiej. I tak to się zaczęło.
Później korzystaliśmy również z jachtów prywatnych. Wszyscy wiemy, że
prywatni armatorzy bardzo boją się o swój "pływający skarb".
Spróbujcie dostać się na taką łódkę jako załoga - jeszcze lepiej jako
oficer - i jeżeli Wasza wiedza i umiejętności praktyczne są bardzo wysokie,
a jednocześnie potraficie sobie zjednywać ludzi, to macie bardzo dużą
szansę dostać ten jacht do prowadzenia. Jeżeli zaproponujecie takiemu
właścicielowi przygotowanie jachtu do sezonu i zrobicie to dobrze, to
na pewno nie zedrze z Was "skóry". Jest to jeden z tańszych
sposobów wejścia w posiadanie jednostki na rejs morski. Dobrym sposobem
jest również zaangażowanie się w sprzedaż miejsc na jachtach zajmujących
się "wożeniem" turystów. Prowizja za sprzedaż całego rejsu
może wynieść od 8% do 12%. Taka kwota pozwoli Wam na sfinansowanie własnej
wyprawy.
Tych kilka ostatnich zdań - wyrwanych z kontekstu - napisałem po to,
abyście zrozumieli, że sposobów taniego żeglowania jest naprawdę wiele.
Zależy to tylko od Waszej własnej inicjatywy, no i trzeba chcieć, bardzo!
Nasze rejsy
miały na celu nie tylko "oranie morza", ale przede wszystkim
poznanie nowych, pięknych miejsc. Pięknych pod względem krajobrazu,
różnych form geologicznych, nieskażonej przyrody i ludzi, którzy widząc
Was pierwszy raz w życiu, uśmiechną się, powiedzą Wam cześć (w swoim
języku), a jeżeli potraficie choć trochę po angielsku, to zapytają o
Wasze samopoczucie, skąd jesteście i gdzie płyniecie.
Po kilku
rejsach, w których spontanicznie wybieraliśmy trasy, postanowiliśmy
połączyć nasze pływania z imprezami, organizowanymi przez mieszkańców
regionów, do których portów przypływaliśmy. Takie właśnie pływania rozpoczęliśmy
w sezonie 2001. Ale o tym następnym razem.
Z żeglarskim
pozdrowieniem
Andrzej Wojciechowski
|
|