Bornholm - Christianso
 
 

UROCZE MIEJSCA NA WYCIĄGNIĘCIE RĘKI

Płynąc kursem 020 ze Świnoujścia, po około 15 godzinach ujrzymy długie, piaszczyste plaże, a za nimi soczyście zieloną ścianę lasu. To południowe wybrzeża wyspy Bornholm. Jeżeli dzień, w którym płyniemy jest pochmurny, to będąc jeszcze daleko w morzu, zobaczymy najpierw wąską, błękitną linię czystego nieba, która wraz ze zbliżaniem się do lądu, będzie coraz bardziej się powiększać. Często można obserwować tu zjawisko, gdy nad wyspą świeci słońce, a wkoło widać wianuszek chmur. Przewodniki podają, że na Bornholmie występuje średnio 280 słonecznych dni w roku. Zachwyca malownicze zestawienie białych plaż na południu, przechodzących wraz z przemieszczaniem się na północ w przepiękne formy klifowe. Urokliwe porty usytuowane w naturalnie wyrzeźbionych skałach, które znajdują się pośrodku przepięknych, kolorowych miasteczek. Wewnątrz trzeci co do wielkości las Danii z torem wyścigowym dla kłusaków, słynne wielkie głazy narzutowe, przepiękne doliny echa, Rajskie Wzgórza, a także wiele szlaków turystycznych, największe europejskie ruiny zamku średniowiecznego, centrum średniowiecza, kościoły rotundowe, muzeum NaturBornholm, park rozrywki Joboland, bornholmski ogród tropikalny zwany "Parkiem Motyli" oraz cała gama zakładów rzemieślniczych, porozrzucanych po całej wyspie. To tylko część niezliczonych atrakcji, które czekają tam na Was. Dodatkową atrakcją, której nie można pominąć to archipelag Ertholmene, znajdujący się na NE od Bornholmu w odległości 10 mil, z naturalnie usytuowanym portem pomiędzy wyspami Christianso i Frederikso. Te dwie wyspy są zamieszkałe przez ok. 100 osób. Mieszkają oni w budynkach będących częścią dawnych fortyfikacji. Przepływając przez główki portu przenosimy się w czasie do starej fortecy. Nie jest to jednak skansen. Na wyspach toczy się normalne życie. Mieszkańcy pracują przy utrzymaniu fortecy w niezmienionym stanie, zajmują się rybołówstwem oraz obsługą ruchu turystycznego. Każdego lata archipelag odwiedza 80.000 turystów. Co ich tu przyciąga? Historia i przyroda.
Przez tysiące lat wyspy te leżały samotnie, niezamieszkałe. Od średniowiecza aż do połowy XVII wieku bornholmscy rybacy zatrzymywali się na nich podczas połowów śledzi. W roku 1658 Dania utraciła na rzecz Szwecji Bornholm i Ertholmene. Po sukcesie chłopskiego powstania na Bornholmie przeciwko szwedzkiemu panowaniu i powrocie wysp do Danii, postanowiono zacząć kontrolować ruchy szwedzkiej floty na Bałtyku i już nigdy nie dopuścić do zajęcia wysp przez kogokolwiek. Miejscem wytypowanym na bazę dla floty duńskiej został archipelag Ertholmene. Naturalny port między wyspami Christianso i Frederikso dał początek bazie marynarki wojennej. W roku 1684 Christian V postanowił sfortyfikować te dwie skaliste wysepki. Granit na baszty i mury wydobywano na miejscu. Resztę dostarczano morzem. Obie wyspy połączono mostem. Twierdza na tamte czasy była nie do zdobycia. Jeszcze w 1849 roku po upadku absolutyzmu w Danii twierdza stanowiła obiekt wojskowy, jednak urządzenia jej były już mocno przestarzałe i dlatego traciła swoje znaczenie. Od roku 1855 twierdza stała się obiektem cywilnym. Należy też dodać, że od 1725 roku twierdzę wykorzystywano jako miejsce zesłania więźniów. Ucieczkę stąd uważano za niemożliwą. Pod koniec XIX wieku, aby nie dopuścić do powolnego niszczenia budynków i umocnień, Ministerstwo Obrony zezwoliło byłym żołnierzom wrócić i osiedlić się na wyspach. Taki był początek współczesnej ludności, która żyje do dzisiaj na Christianso.
Warunki klimatyczne na wszystkich wyspach doskonale odpowiadają roślinności południowoeuropejskiej, takiej jak drzewa figowe i morwowe. Spacer wyspiarskimi ścieżkami w słoneczny czerwcowy dzień to jak wędrówka po rajskim ogrodzie. Wyspy są wówczas soczyście zielone, a wkoło widać obfitość barw i kształtów. Do tego dochodzą odgłosy niezliczonej ilości ptaków wędrownych, które mają tu swoje miejsca postoju i odpoczynku.
Zarówno na całym Bornholmie jak i na Christianso można znaleźć wiele różnorodnych motywów malarskich. Przyroda i kultura w niezwykle wysokim stopniu stapia się w harmonijną całość. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze obecne wszędzie morze, które współgra z bogactwem barw, linii i płaszczyzn. To miejsce, gdzie każdy znajdzie swoją Muzę.
Jeżeli moje słowa chociaż trochę poruszyły Waszą wyobraźnię, to wybierzcie się na "podbój" Bornholmu. Odległość od wyspy jest tak niewielka, że nawet krótki tygodniowy rejs pozwoli obejrzeć Wam najważniejsze miejsca w tym urokliwym, zaczarowanym świecie południowego Bałtyku. Jeżeli dotrzecie tam, to na pewno uzależnicie się od tych wysp. A wówczas będziecie musieli wracać do nich, tak jak robię to ja, od ponad dwudziestu lat.

Z żeglarskim pozdrowieniem
Andrzej Wojciechowski

Zdjęcia: Marcin Siwy, Bartek Siewkowski, Bartek Tomczak i autor

© Andrzej Wojciechowski, tel. 696 110005
 
webmaster: Ewa Przytuła