r e l a c j e
 


WYSPY KANARYJSKIE I AZORY, IX.2006
-VI.2007
Wyruszyliśmy z dwudniowym opóźnieniem - tzn. 06 października 2006 r. - i to tylko dzięki Czeronowi, Gajowemu i Dymkowi, którzy przeprowadzili Karfiego ze Szczecina do Świnoujścia. Samo zaprowiantowanie zajęło nam kilka dni. O dziwo wszystko się zmieściło, a nawet zostało trochę miejsca. Tak więc późnym wieczorem stawiliśmy się z Ewą i Młodym Wilkiem w Świnoujściu. Rankiem śniadanie, oddajemy cumy i... przed siebie. Więcej

WRZESIEŃ, 2006
Pierwszy, letni sezon Karfiego dobiegł końca. Okazał się dla nas bardzo owocny, przynajmniej pod względem odwiedzonych miejsc. Również jacht okazał się dobrym przyjacielem. Przewiózł nas bezpiecznie i sucho kilka razy wzdłuż i wszerz naszego Bałtyku. Pokazał, że można na nim polegać i ufać jego solidności w każdych warunkach. Raz zaskoczył całą załogę pokonując drogę Ystad-Świnoujście w 12 godzin. Podsunęło nam to pomysł, aby wziąć udział w The Tall Ships' Races 2007, która to impreza ma swój finisz w moim rodzinnym Szczecinie. Więcej

SIERPIEŃ, 2006
Karfi ma już za sobą pierwsze kilka tysięcy mil morskich. Sprawuje się całkiem nieźle. Poza Rugią, Bornholmem i Sundem zaliczyliśmy KalmarSund z jego portami i głównym miastem - Kalmarem. Byliśmy w szkierach Vasterviku, które dały nam przedsmak żeglugi pomiędzy kamiennymi wysepkami wschodniej Szwecji. Nocowaliśmy kilka razy na dziko, przywiązani do drzew i kamieni przy bezludnych wyspach. I to były najciekawsze biwaki. Odwiedziliśmy Sztokholm i Wyspy Alandzkie. Więcej


LIPIEC 2006
Sierpień 1981 roku. Będąc na pokładzie jachtu KLIPER podczas Żeglarskich Morskich Mistrzostw Polski, patrzyłem urzeczony, jak przy wietrze 7 B załoga płynącego obok jachtu KARFI stawia spinakera. Po chwili byli już daleko z przodu. Patrzyłem za nimi podziwiając kunszt załogi i piękno czerwonego kadłuba. W najśmielszych marzeniach nie przypuszczałem, że moje żeglarskie losy splotą się na stałe z tym jachtem. Po 24 latach zostałem właścicielem KARFIEGO i udało mi się uratować go przed dewastacją i zapomnieniem. 25 lat od pamiętnych Mistrzostw Polski, siedzę za sterem i prowadzę KARFIEGO na morze, w jego pierwszy rejs po " zmartwychwstaniu". Więcej

ORKADY
Ostatni rejs, który zakwalifikowałbym raczej jako wyprawę żeglarską, to daleka północ Wysp Brytyjskich. Wyprawa została zorganizowana przez grupę przyjaciół, którzy co roku - w prawie niezmienionym składzie - organizują ciekawe rejsy. Trasa została wytyczona ze Szczecina przez Falsterbokanal, Sund, Kattegat, Skagerrak, Morze Północne, północną Szkocję, Orkady, Pentlant Firth, Hebrydy, Irlandię i zakończyć się miała w Walii. Więcej

TALL SHIPS RACE 2005
To impreza żeglarska gromadząca setki różnego rodzaju i wielkości żaglowców. Odbywa się już od prawie 50 lat, promuje miasta morskie i daje okazję do spotkań i współzawodnictwa pomiędzy "ptakami oceanów".
Od kilku lat Szczecin uczestniczy w tej imprezie jako pełnoprawny partner takich miast jak Antwerpia, Amsterdam, Cherbourg, czy Newcastle. Jako organizator zlotu żaglowców w 2007 roku aktywnie uczestniczy w regatach, wystawiając swój piękny 18 metrowy slup "Dar Szczecina". Będąc kapitanem tego jachtu, wystartowałem do wyścigu na trasie z Newcastle w Anglii do Fredrikstad w Norwegii. Więcej

CABO VERDE
Cabo Verde, kraj gdzieś na Atlantyku - a dokładniej około 250 Mm na zachód od Afryki, na wysokości Mauretanii i Senegalu. Spośród 10 największych wysp, byłem tylko na jednej - Ilha de Santiago, na której znajduje się stolica całej republiki - Praja. Wulkaniczne pochodzenie wyspy widać na każdym kroku. Wysuszona na pieprz ziemia, ciemnobrunatny piasek na plażach, widoczne w oddali wulkaniczne stożki. Gdzie niegdzie nieśmiało przycupnięte skupiska zielonych krzewów i drzewek, które nikną na tle brunatno-czerwonych skał. Więcej

KARAIBSKI RAJ NA ZIEMI
Carriacou, już sama nazwa wzbudza gorące skojarzenia, związane z karaibskim rajem na ziemi. Spodziewamy się pięknych plaż, wzdłuż których rosną drzewa palmowe, Błękitnej wody o niespotykanej przejrzystości, w której aż kipi od życia podwodnej fauny i flory. Do tego wszystkiego bezchmurne niebo. Do wyspy zbliżamy się tuż po trzeciej w nocy. Dookoła otacza nas czarna karaibska noc. Gdyby nie ekran radaru, który pokazuje nam najbliższą okolicę o zasięgu 6 mil morskich, nic nie wskazywałoby, że jesteśmy tak blisko kotwicowiska. Więcej

WIGILIA NA CHOPINIE
Żegluję już wiele lat, jednak jeszcze nigdy nie spędzałem świąt poza domem. Kiedyś zawsze musi być pierwszy raz. Zimę 2003 r. spędziłem na pokładzie żaglowca "Fryderyk Chopin". Swoją "karaibską" przygodę zacząłem w Portugalii, gdzie pewnego listopadowego dnia stanąłem na płycie lotniska w Lizbonie. Później pociąg do Porto i zaokrętowanie na pokładzie "Chopina". Pokład ten był mi dobrze znany. Pierwszy raz płynąłem pod pełnymi rejowymi żaglami "Fryderyka" latem 1998 r. Spędziłem wówczas dwa miesiące na brygu. Więcej

SPODENKI
Jest początek lutego 2004 roku. Od kilku dni jestem po zachodniej stronie Atlantyku i zwiedzam archipelag Wysp Zawietrznych z pokładu STS "Fryderyk Chopin". W ten sposób po wielu latach od przeczytania Wyspy Skarbów mogłem na własne oczy zobaczyć Wyspy Karaibskie. Mogłem poczuć ciepło karaibskiego piasku, moczyć się w lazurowych wodach i osobiście odkrywać piękno otaczającej mnie przyrody. Wyobraźcie sobie plaże, na których leżą wielkie muszle w takich ilościach, że nie wiadomo, po którą się schylić. Wyobraźcie sobie palmy targane atlantyckim pasatem, pod którymi leżą wielkie kokosy...
Więcej

UROCZE MIEJSCA NA WYCIĄGNIĘCIE RĘKI
Płynąc kursem 020 ze Świnoujścia, po około 15 godzinach ujrzymy długie, piaszczyste plaże, a za nimi soczyście zieloną ścianę lasu. To południowe wybrzeża wyspy Bornholm. Jeżeli dzień, w którym płyniemy jest pochmurny, to najpierw zobaczymy zapewne wąską, błękitną linię czystego nieba, która wraz z przybliżaniem się do lądu będzie się powiększać. Na Bornholmie prawie zawsze świeci słońce. Malownicze, białe plaże na południu przechodzą, wraz z przemieszczaniem się na północ, w przepiękne formy klifowe. Więcej

NIEDŹWIEDZIE MIĘSO
Pod koniec września 2003 r., gdzieś na Bałtyku, prowadząc "DICKA", otrzymałem sms-a od Wojtka Czerwińskiego: "Potrzebny prowadzącyna s/y Freya, rejs w październiku". No cóż, żyję z tego, że pływam. Jak są chętni na "niedźwiedzie mięso" to trzeba popłynąć. Odpowiedź wysłałem po 5 minutach. "Jadę". Załoga stawiła się na burcie Frei w Górkach Zachodnich 11 października. Szybkie zaprowiantowanie łódki, szkolenie i nauka obsługi olinowania i żagli, omówienie alarmów i podział funkcji. W trakcie ich trwania odebrano prognozę pogody i o 12.00 w drogę. Więcej

NASZE POCZĄTKI
Było to w 1999 r. W rosnącej wówczas komercjalizacji życia codziennego, nasza ukochana dyscyplina - żeglarstwo - stała się coraz trudniej dostępna dla szerszej rzeszy młodych żeglarzy.
Gdy zaczynałem żeglować jako harcerz w Harcerskim Ośrodku Morskim w Szczecinie, mieliśmy szerokie poparcie - również finansowe - wielu organizacji i firm państwowych. Pamiętam te czasy i ze smutkiem patrzyłem na młodych ludzi, którzy, aby popłynąć w rejs po Zalewie Szczecińskim, musieli nadszarpnąć budżet swoich rodziców, a cóż dopiero mówić o rejsach morskich. Więcej


MOJE PIERWSZE REJSY
Było to naprawdę dawno, dlatego pamięć nie wszystko potrafi odtworzyć. Ale właśnie o to chodzi. Pamiętamy to, co warto pamiętać. To, co było dla nas ważne i miało wpływ na nasze życie. Dlatego przyszła mi ochota powrotu wspomnieniami do prawie trzydziestu lat wstecz. Ówczesne żeglarstwo było zupełnie inne niż teraźniejsze. Nie chcę powiedzieć, że tamto było lepsze, ale na pewno inne. Ci, którzy wówczas szli na morze nie mówili, że "płacą i im się należy". Byliśmy wdzięczni losowi, że chciał nas tak wyróżnić. Więcej


© Andrzej Wojciechowski, tel. 696 110005