Subiektywna locja Azorów - SANTA MARIA
 

Santa Marię odwiedziliśmy przez przypadek. Około 250 Mm od Horty, do której chcieliśmy dopłynąć bezpośrednio z Las Palmas, trafiliśmy na sztorm z kierunku WNW. Mimo najszczerszych chęci nie byliśmy w stanie utrzymać pożądanego kursu. Z mapy wynikało, że w tych warunkach możemy dostać się jedynie do Vila do Porto na Santa Marii. Wyspa ta jest najbardziej wysunięta na wschód i na południe spośród wszystkich wysp archipelagu. Dzieli ją odległość 55 mil od wyspy Sao Miguel. Następny ląd w stronę wschodu słońca to rodzinna Portugalia. Wyspa ma powierzchnię ok. 97,5 km2, jest długa na 18 km i szeroka na 10 km. Najciekawszymi miejscami do zobaczenia są Pico Alto - najwyższy szczyt wyspy (1937 m npm), S. Laurenco - kurort z pięknymi plażami i naturalnymi skalnymi basenami, położony u podnóża stromych klifów, gdzie dojrzewają winogrona i gdzie produkowane są lokalne wina; Praia Formosa z białymi plażami, z przeźroczystą wodą i z często odwiedzającymi plażę żółwiami; Anjos - osada i mały port rybacki, gdzie mieści się kaplica w której Kolumb modlił się wracając z Ameryki do Europy; Fort de Sao Bras, którego świetność datuje się na XVI wiek. Warto też odwiedzać wszystkie muzea, bowiem dysponują naprawdę cennymi znaleziskami. Jeżeli chcecie jednak poznać wyspę dokładnie, to musicie wybrać się na piesze wędrówki z plecakiem. A wracając do naszego lądowania na wyspie, to będąc 30 mil od wymarzonego portu, po 9 dobach w morzu, okazało się, że do portu też nam się nie uda dotrzeć. Wielka fala i wiatr spychały nas za wschodnie wybrzeże wyspy. Przy pomocy silnika udało się nam jednak schować za SE cypel Ponta do Castelo. Byliśmy 2 mile na wschód od niego, ale osłonięci przed falą i wiatrem zbliżyliśmy się do jej brzegu. Około 5 mil na N znajdowała się dobrze osłonięta zatoka z kotwicowiskiem Baia do S. Laurenco. Centralny punkt zatoki posiada współrzędne szer. 36°59,4'N i dł. 025°03,0'W. Wzdłuż całego wschodniego brzegu głębokości są duże. Wystarczy płynąć w odległości około 100 metrów, żeby czuć się bezpiecznie. Mówię oczywiście o sytuacji, kiedy jesteśmy osłonięci od fali i wiatru. Tuż przed wejściem do zatoki - płynąc od S - mijamy światło Ponta do Espigao o współrzędnych szer. 36°58,9'N i dł. 025°02,9'W i charakterystyce Fl.6s 206m 12M. Jest to biała kolumna z czerwoną opaską. Po zmierzchu, gdy miniemy to światło, szukamy na brzegu nabieżnika złożonego z dwóch czerwonych świateł. Znak niższy świeci światłem LFl.R.5s 25m 6M, jest to biały słup z czerwoną opaską. Przed nim znajduje się biały domek z niebieskim sklepieniem. Znak tylni to latarnia na białym budynku z werandą o następującej charakterystyce Oc.R.7,5s 36m 6M. Najlepsze miejsce do rzucenia kotwicy znajduje się w linii nabieżnika w odległości około 1,5 kabla od brzegu, gdzie głębokości są rzędu 4-5 metrów. Wysokie klify i wulkaniczne wzgórza dają doskonałą osłonę przed wiatrami od SE przez S i W do N. Kotwicowisko jest zupełnie nieosłonięte od wiatrów wschodnich i wschodniego swellu. W NW części zatoki znajduje się mały kamienny pirs, który można wykorzystać do lądowania na pontonie. Trzeba jednak uważać na znajdujące się w bezpośredniej bliskości pirsu kamienie. Zatoka Baia de S. Laurenco jest jednym z najpiękniejszych miejsc do kotwiczenia na Azorach. Dookoła widać zielone tarasowe poletka w bezpośrednim otoczeniu ścian z czarnej zastygłej lawy. Przy plaży stoi kilkadziesiąt białych domków, które w czasie naszej obecności - (kwiecień 2007)- wyglądały raczej na nie zamieszkałe. Woda ma bardzo dużą przejrzystość, co zachęca do kąpieli. Kotwicę rzuciliśmy po 1600. Byliśmy tak zmęczeni, że o 1700 już spaliśmy. Obudziliśmy się dopiero o 1000 następnego dnia. Sztorm ustał, postanowiliśmy więc dostać się do stolicy wyspy - Vila do Porto. Droga wzdłuż wschodniego wybrzeża na południe, a następnie wzdłuż południowego wybrzeża na zachód była dla nas nagrodą po 10 dniach oglądania oceanu. Brzeg wyspy jest bardzo urozmaicony. Niezliczona ilość małych skalistych zatoczek, wysoki klifowy brzeg, poprzecinany wodospadami, zielone tarasy poletek i białe domostwa budziły zachwyt wśród załogi. Po trzech godzinach żeglugi w miejscu, gdzie klifowy brzeg przechodzi w trochę niższą pagórkowatą okolicę, ujrzeliśmy zabudowania Vila do Porto. Środek zatoki, w której zbudowano port, mieści się na współrzędnych szer. 36°56,5'N i dł. 025°08,8'W. Port powstał poprzez zamknięcie zatoki od południa kamiennym, długim na 2 kable falochronem biegnącym z zachodu na wschód. W dzień podejście jest bardzo łatwe. Szary falochron wyraźnie odcina się na tle zielonych wzgórz i białych zabudowań miasta. Wystarczy minąć go lewą burtą i lekko skręcić w lewo. Możliwe że od 2008 roku znajdziecie tam już marinę z wszystkimi luksusami. My zastaliśmy gotowe falochrony. Ekipy budowlane zabierały się do budowy zaplecza i wbijały pale pod pomosty. Działała natomiast restauracja w budynku Klubu Żeglarskiego. Przeżyliśmy tam pierwszy - pozytywny - szok cenowy. Cztery piwa i cztery ciastka zaledwie ok. 8 euro. Zapytany o ceny nieruchomości - nasz znajomy policjant - zapytał czy chcemy duży dom czy mały. Chcieliśmy mały z możliwością zamieszkania. Według niego żeby stać się szczęśliwym właścicielem takiej "willi" powinniśmy posiadać ok. 20000 euro. Może warto się zastanowić nad taką propozycją. Ale wróćmy do podejścia do portu. W nocy drogę wskaże nam Lm Punta de Malmerendo - jej pozycja to szer. 36°56,4'N i dł. 025°09,4'W, a charakterystyka Fl(2)10s 49m 10M 282°-vis-091°, jest to czerwona latarnia na białym budynku. Mając światło latarni po lewej burcie szukamy wejścia do portu. Głowica falochronu ma charakterystykę LFl.R.5s 14m 5M i znajduje się na pozycji szer. 36°56,4'N oraz dł. 025°09,0'W. Prawej główki nie ma, dlatego trzymając się blisko lewej wpływamy do środka. Szefostwo portu można wywołać na kanałach 11 i 16 od godziny 0800 do 1200 i od 1400 do 1700, tylko w dni robocze. W miasteczku znajdziecie sklepy spożywcze i przemysłowe oraz internet cafe. Po przybyciu należy dokonać odprawy i uiścić tzw. "opłatę klimatyczną", która jest ważna przez pół roku na wszystkie wyspy archipelagu. Jej wysokość zależy od ilości załogi i wielkości jachtu. My za jacht 10 metrowy zapłaciliśmy 2,48 euro. Za sam postój nie zapłaciliśmy ani centa.


© Andrzej Wojciechowski, tel. 696 110005